1

Vivat Polonia 2016, czyli śladami polskiego odkrywcy

Czas zabrać się na serio za odkurzenie historii i przywrócić pamięć o Stefanie Szolc-Rogozińskim. Już sam Bolesław Prus porównywał go do wielkiego polskiego podróżnika, Pawła Edmunda Strzeleckiego, zaś Sienkiewicz uważał, że jego plany wypraw przypominają powieści Juliusza Verne’a.

Niewielu zna historię Stefana Szolc-Rogozińskiego, największego polskiego odkrywcy Afryki w XIX wieku. Mało znany jest nie tylko w Kaliszu, gdzie urodził się i wychował, ale w całej Polsce i poza jej granicami. Marzeniem podróżnika była polska osada na Czarnym Lądzie, czym chciał podkreślić podmiotowość naszego kraju na arenie międzynarodowej. Marzenie to było nie tyle śmiałe, co niewykonalne z racji realiów XIX-wiecznej geopolityki i trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się Polska po Powstaniu Styczniowym. A jednak Rogoziński wpisał się na stałe w historię wielkich odkryć.

Vivat Polonia

Uznany lecz zapomniany

Skąd u niego taka fascynacja Czarnym Kontynentem? Na mapach XIX-wiecznej Afryki, między Nigrem a Kongiem, widniała biała plama, której poznanie i wypełnienie stało się misją jego życia. Rogoziński postanowił zorganizować wyprawę i plan ten zrealizował mając zaledwie 21 lat, przy wsparciu m.in. Benedykta Tyszkiewicza, Konstantego Branickiego i Filipa Sulimierskiego. I tak statek Łucja Małgorzata wyruszył 13 grudnia 1882 r. z Havru i za cel obrał kameruński ląd. Podróżnicy kupili część wyspy Mondoleh w okolicach miasteczka Victoria, na której, w krótkim czasie, powstała ich baza.

Blisko dwuletnia eksploracja zaowocowała długą listą odkryć i badań naukowych, jednak ówczesna sytuacja polityczna sprawiła, że odkrycia polskiego podróżnika miały zostać zapomniane. Po powrocie z Kamerunu Rogoziński wygłaszał odczyty w Polsce i za granicą, został przyjęty do Royal Geographical Society w Londynie, brylował też na warszawskich i paryskich salonach. Niestety, splot niekorzystnych wydarzeń spowodował, że zmarł przedwcześnie w wieku 35 lat.

Vivat Polonia

Śladami wielkich odkryć

Blisko 120 lat po jego śmierci, w 2013 r., odnaleziono miejsce spoczynku Rogozińskiego. Znajduje się ono na cmentarzu komunalnym w Bagneux pod Paryżem. Próżno jednak szukać nagrobka czy chociażby tablicy. Co ciekawe, odkrycie grobu Rogozińskiego zbiegło się z wyprawą „Kamerun 2014”, która wyruszyła w Sylwestra 2013 r. do Kamerunu, Gabonu i Gwinei Równikowej. Jej celem było dotarcie do miejsc odkrytych przez XIX-wiecznych polskich podróżników.

29 stycznia 2016 r. rusza kolejna wyprawa – „Expédition Africaine Rogoziński – Vivat Polonia 2016” – będąca kontynuacją misji sprzed dwóch lat. Ekspedycję śladami XIX-wiecznej wyprawy przez Kamerun, Nigerię, Wybrzeże Kości Słoniowej oraz Liberię i tym razem poprowadzi Maciej Klósak.

Fenomen Rogozińskiego

Punktem wyjścia rozważań na temat wielkości Szolc-Rogozińskiego jest postawa patriotyczna, jaką prezentował, a była ona rzadkością w tamtych czasach. Bo który ówczesny podróżnik, mający pieniądze i wsparcie międzynarodowych instytucji, porzuciłby te sposobności, aby jego wyprawa była ryzykowna, ale polska, a nie rosyjska, niemiecka czy włoska?

Maciej Klosak

 A jednak Rogozińki zaryzykował i pewnie, gdyby inaczej potoczyły się ustalenia Konferencji Berlińskiej z 1884-85, jego misja zakończyłaby się pełnym sukcesem. Rogoziński był też fenomenem wśród odkrywców i podróżników XIX wieku z innych względów. Nie napadał, nie mordował, nie prowadził armii, a krajowcy przyjmowali go jako przyjaciela i powierzali mu swój los. To nie tylko postać historyczna, ale przede wszystkim wzór młodego człowieka – idealisty, ale i pragmatyka, wizjonera oraz patrioty, który powinien inspirować młode pokolenie. Nie szukajmy dobrych wzorców daleko, skoro najlepsze są tak blisko.

Maciej Klósak