1

Urodowe Metamorfozy Polek

W połowie listopada rozpocznie się już druga edycja Metamorfoz dla Polek w Londynie. Imprezę organizuje Marta Borowiecka, pomysłodawczyni i motor całego przedsięwzięcia. Tym razem wszystkie zabiegi będą miały miejsce w Polskiej Klinice „My Medyk”.

Wybrani kandydaci przez trzy miesiące będą pod opieką dentysty, kosmetologa, trenera personalnego, dietetyka i psychologa. Tym razem w metamorfozie mogą uczestniczyć również panowie. Zgłoszenia są przyjmowane do 31 października.

W poprzednim programie, który zakończył się we wrześniu wzięło udział 5 pań. Dwie z nich przeszły szereg zabiegów kosmetycznych przeprowadzonych przez kosmetolog Magdę Zagórską. Wszystkie panie otrzymały ubrania firmy Lattore od Andrzeja Oskólskiego oraz profesjonalną sesję zdjęciowa w Pałacu Żylińskiego z fotografem Arturem Jabba. Do sesji Polki zostały przygotowane przez wizażystkę Annę Smyk, fryzjera Yugine Grudzińskiego i stylistkę paznokci Ewę Fedyk. Na zakończenie programu Żaneta Różalska, właścicielka restauracji „Miód Malina”, zorganizowała przyjęcie dla wszystkich zaangażowanych, uczestników oraz gości.

Coś z niczego

Martę Borowiecką przyciągnęła do Londynu miłość jej życia. Przyjechała 3 lata temu i przyznaje, że sama nigdy by nie zdecydowała się na emigrację. W Polsce miała już duże doświadczenie w organizowaniu eventów oraz imprez dla środowisk biznesowych.

FB_IMG_1476616516411

Tuż po przyjeździe do Anglii, Marta czuła się dość niepewnie. Nie miała znajomych, kontaktów, nie wiedziała czym będzie się zajmować. Wszystko zmieniło się dzięki prezentowi, który otrzymała na urodziny od narzeczonego. Wówczas Marta dostała nie tylko własną kolekcję ubrań z nadrukami, ale znalazła również przyjaciółkę. Okazało się bowiem, że z córką właściciela  firmy reklamowej, Magdą Zagórską złapała szybko wspólny język. Podczas jednego ze spotkań z przyjaciółką pojawił się pomysł na przeprowadzenie Londyńskich Metamorfoz. Magda, kosmetolog zajęła się zabiegami. Wkrótce dzięki staraniom Marty do zespołu dołączyły kolejne chętne, pomocne osoby. Marta znała je z pokazu polskich projektantów, który współorganizowała kilka miesięcy wcześniej.
– Nie musiałam ich długo przekonywać. To była jedna wiadomość, rozmowa – wspomina Marta Borowiecka. – Wszyscy bezinteresownie zgodzili się pomóc tym paniom. Byłam też zaskoczona, że dostaliśmy możliwość zrobienia sesji zdjęciowej w pałacu Żylińskiego, gdzie zazwyczaj odbywają się bardzo ekskluzywne wydarzenia. Jestem bardzo wdzięczna wszystkim za pomoc przy organizacji pierwszej edycji metamorfoz – dziękuje organizatorka.

Poszukiwania przyszłego motyla

Pomysł na zorganizowanie metamorfoz pojawił się w kwietniu. Od maja Marta zaczęła zbierać zgłoszenia na polskich grupach społecznościowych w Internecie.
– W ciągu dwóch miesięcy zgłosiło się do nas bardzo wiele pań – opowiada organizatorka metamorfoz – Codziennie dostawałam nowe wiadomości. Początkowo miałyśmy pomóc tylko dwóm kandydatkom, ale w związku z tak dużym zapotrzebowaniem wybrałyśmy dodatkowo trzy panie, które nie miały zabiegów ale dostały ubrania, nowe stylizacje, fryzury i makijaż oraz sesję zdjęciową.

FB_IMG_1476616574300

Marta przyznaje, że wybór był bardzo trudny. W pierwszej edycji miała też ograniczona liczbę zabiegów, które można było przeprowadzić. Nie było tak wielu lekarzy do dyspozycji, jak teraz.

– Zgłaszały się do mnie panie z bardzo poważnymi problemami skórnymi – opowiada Marta. – Pisały bardzo wzruszające listy z prośbą o pomoc w usunięciu skutków chemioterapii, blizn, poparzeń. Wszystkie panie były jedynie z Londynu i okolic. Pisało bardzo wiele samotnych matek, które pracują ciężko, a zupełnie nie mają pieniędzy ani czasu dla siebie. Większość zgłaszających się kobiet ma problemy z uzębieniem, wiele ubytków czy brak zębów – opisuje organizatorka.

Marta była zaskoczona, że tak wiele Polek mieszkających w Londynie zmaga się z niedostatkiem. Przyjechały tu ciężko pracować, myślały, że będzie im się lepiej żyć, ale musiały zmierzyć się z inną rzeczywistością.

Stworzone do pomagania

Jednym z najważniejszych kryteriów wyboru kobiet do metamorfozy było zaangażowanie w pomoc innym ludziom. Marta chciała wyróżnć udzielające się panie, które nie miały jednocześnie czasu zadbać o siebie i swoje potrzeby.

FB_IMG_1476616577282

-Jedna z pań, którą wybrałyśmy do poprzedniej edycji ma na imię Joanna – wylicza organizatorka metamorfoz. – To przesympatyczna nauczycielka pracująca z chorymi dziećmi. Na zdjęciach zauważyłyśmy, że nie farbuje włosów ani nie ma makijażu. Napisała, że bardzo chce zmienić wizerunek, bo wkrótce bierze ślub i jest bardzo szczęśliwa, że może po czterdziestce ponownie ułożyć sobie życie – wspomina Marta.

– To było rzeczywiście moje 5 minut – śmieje się Joanna. – Po raz pierwszy w życiu ktoś się mną tak zajmował, dostałam ubrania na wymiar. Podczas metamorfozy poznałam mnóstwo fantastycznych osób, z którymi cały czas utrzymuję kontakt. Dzięki udziałowi w programie bardziej o siebie dbam, zwracam uwagę na to jak się ubieram, dokonuje lepszych wyborów, kupuje ubrania, które rzeczywiście na mnie dobrze leżą. Każda kobieta powinna choć raz w życiu mieć taką metamorfozę, gdy jest w centrum uwagi, bo zazwyczaj poświęcamy się dla dzieci, mężów, innych ludzi – ocenia Joanna.

Druga pani po metamorfozie, Monika natomiast jest modystka, robi kapelusze. Podczas dwóch miesięcy pracy z kosmetolog Magdą, straciła w pasie aż 14 cm. Dostała zabiegi na brzuch, nogi, pośladki, redukcję zmarszczek. Wyszła spod rak Magdy odmłodzona o wiele lat.
– Wybrałyśmy Monikę, ponieważ działa bardzo aktywnie na rzecz kobiet chorych na raka – kontynuuje Marta Borowiecka. – Przy tym, podobnie jak Joanna, unikała makijażu, chodziła wyłącznie w spodniach dżinsowych i koszulkach. Po raz pierwszy założyła sukienkę na przyjęcie i przyznam, że musiałyśmy o to stoczyć długi bój, żeby zechciała ją ubrać – śmieje się Marta.

FB_IMG_1476616571260

Żaneta Różalska natomiast trafiła do metamorfozy jako kandydatka zupełnie niespodziewanie. Od roku jest zapracowaną właścicielką restauracji „Miód Malina”. Czekała 10 lat, żeby spełnić swoje marzenie o otwarciu tego biznesu i udało się. Jest energiczną, pomocną kobietą. Nie boi się ciężkiej pracy. Gdy jej pomoc kuchenna zachoruje, zakłada fartuch i przejmuje jej obowiązki. Żaneta również zajmuje się organizowaniem zbiórek pieniędzy dla hospicjów i domów dziecka; pomaganiem, szczególnie chorym dzieciom w Polsce. Sama straciła oboje rodziców bardzo wcześnie, więc musiała szybko stać się samodzielna. Pracować, uczyć się i spłacać zobowiązania finansowe. Również ma dla siebie niewiele czasu. Do wszystkiego dochodziła małymi krokami sama. Zaczęła pomagać jeszcze mieszkając w Polsce.
– Zaczęło się od tego, że koleżanka jechała do domu małego dziecka z kartonami słodyczy i poprosiła mnie o pomoc – opowiada Żaneta. – Gdy zobaczyłam te samotne dzieci tak bardzo spragnione uwagi i miłości nie mogłam dojść do siebie przez tydzień z wrażenia. Były bardzo wdzięczne za każdego otrzymanego cukierka. Od tamtej pory sama zaczęłam pomagać i trwa to do dziś. Moja restauracja jest bardzo przyjazna dzieciom. Panuje domowa atmosfera.

Do „Miód Maliny” przychodziła też Maja Zubel dziewczynka, która zmarła niedawno na raka. Żaneta pomagała w zbiórce na pomoc w jej leczeniu. Niestety nie udało jej się uratować. Żaneta była pod wrażeniem, że mimo cierpienia dziewczynka ciągle się uśmiechała i wspierała rodziców.

-Te obrazy jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że to co robię ma sens, że trzeba iść zawsze do przodu – mówi Żaneta. – Dzięki temu, że prowadzę restauracje poznałam wiele wspaniałych osób, z którymi współpracuję i dzięki nim pomagam innym jeszcze bardziej. Tak poznałam również Martę. Metamorfoza u Marty pomogła mi zrozumieć, że czas tylko dla mnie też jest bardzo ważny. Ważne, żeby się zrelaksować, pójść do kosmetyczki, i nie zamykać się w domu. W ten sposób mogę odpocząć i znaleźć w sobie jeszcze więcej energii na pomoc innym ludziom.

Impreza nabiera rozmachu

Marta Borowiecka nie spodziewała się, że będzie tak duży odzew ze strony kandydatek i osób pomagających przy organizacji wydarzenia. Coraz więcej firm i ludzi dołącza do współpracy.

– W kolejnej edycji współpracujemy z wieloma lekarzami i specjalistami od urody –  mówi Marta Borowiecka. – Kandydaci skorzystają z usług kosmetologa, medycyny estetycznej, dietetyka, trenera personalnego oraz psychologa. Wartość zabiegów będzie teraz dziesięciokrotnie większa. Koszt leczenia samych zębów może się wahać od 2 do 5 tys funtów. Zabiegi będą trwały 3 miesiące. Do obecnej metamorfozy mogą się też zgłaszać panowie. Myślę, że ten event przerodzi się w jeszcze coś większego, na tym się nie zakończy – dodaje z przekonaniem Marta Borowiecka

Anna Prusińska