1

Wkład Polaków w rozwój Peru

Druga połowa XIX wieku była początkiem znaczącej emigracji polskiej do Peru. Najpierw Polacy trafiali do Paryża uciekając przed reperkusjami Powstania Styczniowego i Listopadowego. Tam przedstawiciele rządu peruwiańskiego oferowali im kuszące kontrakty na pracę w stosunkowo młodym niepodległym państwie. Dokonania Polaków miały ogromny wpływ na rozwój gospodarczy i techniczny Peru.

Polscy inżynierowie budują Peru

Z grona kilkunastu rodaków, którzy działali w Peru w drugiej połowie XIX wieku, na szczególną uwagę zasługuje kilku polskich inżynierów, którym postawiono ogromny, piękny pomnik w centrum Limy – stolicy Peru.

Niewątpliwie na kartach historii zapisały się dokonania inż. Ernesta Malinowskiego, urodzonego w 1818 na Wołyniu. Jako trzynastoletni chłopak uczestniczył w Powstaniu Listopadowym. Po jego klęsce musiał z rodziną uciekać do Paryża. Tam skończył studia inżynierskie na słynnej École des Ponts et Chaussées i przez kilka lat zdobywał cenne doświadczenie pracując przy budowie dróg i mostów we Francji i Algierii. A jako trzydziestoczteroletni, samotny mężczyzna podpisał sześcioletni kontrakt na pracę w Peru.

Początkowo zajmował się drobnymi projektami, jak budowa dróg i linii telegraficznych, a także reformą mennicy państwowej. W 1858 roku jako główny inżynier wziął udział w odbudowie centrum Arequipy, drugim co do wielkości mieście Peru, zwanym „białym miastem”. Osobiście zaprojektował i nadzorował brukowanie rynku oraz kilku głównych ulic miasta. Do dziś zwracają one uwagę prawie białym, efektownie ułożonym brukiem, wspaniale harmonizującym z pięknymi elewacjami pałaców i katedry.

Malinowski – bohaterem!

W czasie Bitwy pod Callao, 2 maja 1866, potężna flota hiszpańska podpłynęła do brzegów Peru, aby zająć port Callao i Limę. Ernest Malinowski stanął w obronie niepodległości młodego państwa, nowej ojczyzny. Jako główny inżynier portu Callao znakomicie ufortyfikował port oraz rozbudował fort Santa Rosa, a następnie sam stanął na murach z bronią w rękach. Dysponując zaledwie kilkoma armatami, Malinowski poprowadził skuteczną obronę Limy, a po zwycięstwie został uznany bohaterem narodowym i otrzymał Honorowe Obywatelstwo Peru.

Koleją przez Andy

Będąc już znaną i szanowana postacią w Peru, Malinowski kontynuował drobne prace inżynierskie na terenie całego kraju. Kongres wydał dekret o budowie linii kolejowej łączącej wybrzeże z głębią kontynentu, czyli centralnym Peru leżącym za szczytami Andów. Poza Peru nikt nie wierzył w powodzenie  projektu. Ernest Malinowski wygrał przetarg na budowę. Prace zaczęły się w 1870 roku, ale budowa ruszyła pełną parą dopiero dwa lata później. 

W latach 1872-1880 i 1886-1890 piętrzyły się trudności; prace trzeba było przerywać z powodu braku funduszy, wojny z Chile i ogromnych problemów technicznych i organizacyjnych. Wszystkie te niedogodności Malinowski rozwiązywał systematycznie. Projektował  nowatorskie konstrukcje mostów i nawrotnic oraz planował transport na duże wysokości wąskimi ścieżkami zboczy górskich. Budowa wznosiła się coraz wyżej, gdzie panowały niskie temperatury i brakowało tlenu. Sprowadzeni z Chin robotnicy, zwani „kulosami”, pracowali coraz wolniej i krócej, masowo wymierając. Gdy w 1874 roku nastąpił krach finansowy, Malinowski nie tylko zrezygnował z wynagrodzenia, ale też z własnych pieniędzy sfinansował dalszą budowę. Po ukończeniu prac, budowla wzniesiona na wysokości 4818m n.p.m. zyskała miano cudu techniki XIX wieku.

Pomnik na stulecie

W 1999 roku, sto lat po śmierci inż. E. Malinowskiego, odsłonięto piękny pomnik upamiętniający wielkiego Polaka i jego dzieło. Trzy lata wcześniej oprowadzałem wraz z Elżbietą Dzikowską, podróżniczką, polską grupę turystyczną po Peru. Ostatnim punktem wyprawy był wypad autobusem z Limy na przełęcz El Ticlio, aby zobaczyć „Kolej Malinowskiego”. Jadąc na miejsce, Elżbieta w pewnym momencie krzyknęła: „Za 3 lata będzie setna rocznica śmierci inż. Malinowskiego, musimy coś zrobić! Trzeba mu zbudować pomnik!”. Gdy po kilku godzinach dojechaliśmy na przełęcz, podróżniczka oświadczyła, że pomnik powinien stanąć właśnie tam. Po powrocie do Polski rozpoczęła promocję pomysłu. Niestety, po roku specjalne konto bankowe na datki było puste. Wtedy zaprosiłem ją do Nowego Jorku na spotkanie z Polonią zorganizowane przez Polonijny Klub Podróżnika. Dzięki temu Dzikowska wróciła do Polski z uzbieranymi $700 na pomnik. Później wszystko poszło już szybko – udało się pozyskać ważnych sponsorów. Z kolei w Peru, by postawić pomnik, rząd odremontował nieczynną 10 lat kolej.  

Na kilka tygodni przed odsłonięciem pomnika dowiedziałem się, że na tylnej ścianie postumentu znajdą się dane sponsorów, którzy ofiarowali datek nie mniejszy niż tysiąc dolarów. Przekazałem Elżbiecie, że jesteśmy gotowi, jako Polonijny Klub Podróżnika, dołożyć $300, aby znaleźć się na pomniku, tym bardziej, że byliśmy inicjatorami całej zbiórki i byliśmy obecni, gdy pomysł się zrodził. Niestety okazało się, że jest za późno. Dlaczego o nas nie pamiętano? 

Polskie floty, polskie szkoły, polskie kopalnie

Z Limy przenieśmy się nad  jezioro Titicaca, gdzie jeszcze w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku można było zobaczyć resztki konstrukcji oryginalnego portu oraz wraki statków parowych, sprowadzonych tam w latach 1876-1883 przez inżyniera Władysława Folkierskiego. Został on pierwszym dyrektorem floty na jeziorze, a samo Jezioro Titicaca uznano za najwyżej położone żeglowne jezioro świata.   

Brzegiem jeziora prowadzi droga zaprojektowana i zbudowana przez innego polskiego inżyniera, Władysława Klugera, który kilka lat wcześniej wraz z inż. Edwardem Habichem, również Polakiem, założył Politechnikę w Limie; pierwszą nie tylko w Peru, ale w całej Ameryce Łacińskiej. Habich został drugim po Malinowskim Polakiem, który otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Peru.

Kolejnym polskim inżynierem był Aleksander Babiński, który prowadził w Peru badania geologiczne i modernizował istniejące stare kopalnie złota i srebra. Jedna z nich położona była w wiosce Madrigal w pobliżu Kanionu Colca, eksploatowana już od czasów Inków.

W Peru wsławili się nie tylko polscy inżynierowie, ale również architekci. Najważniejszym z nich był Ryszard de Jaxa Małachowski, który w latach trzydziestych zaprojektował rekonstrukcję Plaza de Armas w Limie, łącznie z otaczającymi go budynkami: Pałacem Prezydenckim, Pałacem Biskupim, katedrą i gmachem Rady Miejskiej. Małachowski zbudował ponadto kilka kościołów, szkół i przepiękne rezydencje w Limie.

Jerzy Majcherczyk
Zdjęcia: Piotr Majcherczyk