Lubię to

Pisarka Magdalena Ludwiczak i jej spektrum możliwości

Kobieta – wulkan. Poszukująca wciąż nowych, jakże różnych od siebie, dróg w życiu. Magdalena Ludwiczak, z zawodu plastyk i dla kontrastu logistyk produkcji. Jej życie zawodowe toczy się w firmach produkcyjnych, jednak praca nie pozbawiła jej wewnętrznej wrażliwości na świat i sztukę. Uzdolnienia plastyczne, fotograficzne, a przede wszystkim nowo odkryte zdolności pisarskie, zmieniają nie tylko życie jej samej, ale również jej czytelników. W maju 2015 r. ukazała się jej debiutancka książka Cztery Rubiny, w roku kolejnym Dziewczyna z zaułka i w następnym – 2017, Tajemnica Błękitne Alkowy. Czwarta powieść czeka na wydanie, a piąta jest w trakcie tworzenia. W 2017 roku autorka została laureatem Gali Pięciu Wspaniałych, w dziedzinie KULTURA za napisanie wyżej wspomnianych powieści. Fascynuje się historią rodzinną i tworzy drzewa genealogiczne, które ukazują przeszłe pokolenia. Tworzy natomiast historię dla pokoleń przyszłych.


1 (2)

Kiedy zakiełkowała w Pani głowie myśl, że będzie Pani pisarką? Był to szczególny dzień, czy doprowadził do tego cały splot wydarzeń?

To faktycznie jest ciekawe, ponieważ nigdy o tym nie myślałam. W 2014 roku porządkowałam dokumenty rodzinne i stworzyłam od podstaw drzewo genealogiczne mojej rodziny i to prawdopodobnie wtedy zakiełkował ten pomysł. Wtedy odżyły losy mojej babci hrabianki Ireny Wandy Ostrowskiej oraz wspaniałego człowieka dr weterynarii Kazimierza Czelnego – dziadka. Dzieje te były na tyle ciekawe, że uznałam, iż trzeba je opisać. Popchnął mnie do tego kroku mąż i faktycznie, kolejnego ranka o godzinie siódmej otworzyłam laptopa i napisałam pierwszy rozdział. Potem już samo poszło. Saga oparta na prawdziwych historiach pt. „Cztery Rubiny” trafiła na rynek w Dzień Matki, jeden z piękniejszych dni w roku. Gdy wspomniana książka trafiła w moje ręce, wywołując łzy wzruszenia, pisałam już drugą powieść pt. „Dziewczyna z zaułka”. Bakcyl został połknięty.

Więc zrodził się pomysł: wydam książkę. Jaką drogę musiała Pani przejść od początku, do końca – do momentu, w którym wydała Pani swoją debiutancką powieść? Co Pani czuła?

Gdy skończyłam pisać „Cztery Rubiny” myślałam, że zostaną w szufladzie, ale było mi żal, że nikt nie pozna tych historii. Postanowiłam zawalczyć o to, by saga została przedstawiona szerszej publiczności. Rozesłałam książkę do wydawnictw i czekałam. Gdy odezwało się pierwsze nie wahałam się ani chwili dłużej. Po pół roku trafiła na księgarniane półki i jak się okazuje, wzbudza wiele pozytywnych doznać u czytelników. To od niej zaczęło się wszystko i to „Cztery Rubiny” stworzyły moich wiernych czytelników. A jak czułam się ja? Jakbym urodziła kolejne dziecko. I mam tak za każdym razem, gdy pachnące drukiem książki trafiają w moje ręce.

3

Napisała Pani 4 książki w niecałe 2 lata, będąc nieustannie aktywną zawodowo. Czy ma Pani swoje metody i sposoby, by efektywnie zarządzać swoim czasem… a może po prostu zwinnie dążyć do realizacji marzeń?

Nie jest to łatwe, ale dla chcącego to nic trudnego. Są jeszcze noce i weekendy. W ciągu dnia notuję inspiracje i pomysły, a nocami zamieniam to w tekst. W tym wszystkim znajduję jeszcze czas na rodzinę, dom oraz wolontariat. Czynnie działam w Towarzystwie Przyjaciół Dzieci w Międzychodzie. Chyba jestem po prostu dobrze zorganizowana. Co do marzeń… mogłabym powiedzieć, że zostało mi ich niewiele i są one związane z książkami. Pierwsze marzenie – by mi nigdy nie zabrakło weny,  drugie – by moje książki wydane zostały za granicą i przełożone na języki obce.

Czy fakt, że jest Pani Polką ma znaczący wpływ na Pani powieści?

To bardzo ważne pytanie, dziękuję za nie. Bycie Polką ma bardzo wielki wpływ, ponieważ to mój kraj opisuję, bo znam go najlepiej, to mentalność Polaków ukazuję, bo jest mi najbliższa. I choć nie raz gniewam się na mój kraj za różne rzeczy (ale to inny obszerny temat), to kocham go mimo wad. Opisuję jego piękno, historię, sztukę. Jestem plastykiem i w moich książkach często do sztuki powracam. Sztuki w architekturze, obrazach, fotografii…

Czy często odzwierciedla Pani w swoich postaciach osobowości, które Panią otaczają?

Właściwie zawsze. W książkach przemycam i charaktery i sytuacje, które mnie otaczają. Tego nie da się uniknąć.

4

Która ze swoich powieści jest Pani ulubioną, do której odczuwa Pani największy sentyment? Dlaczego?

Kocham je wszystkie, jak dzieci. Jednak pewnie to „Cztery Rubiny” będą zawsze tą najbardziej sentymentalną, bo traktuje o moich przodkach, no i jest pierwsza. Od niej się wszystko zaczęło.

Co jest Pani muzą? Skąd czerpie Pani inspiracje na kolejne historie?

Moją muzą jest sztuka i ludzie, a wrażliwość plastyka daje mi możliwość widzenia świata trochę w innych barwach niż inni. Inspiracje są wszędzie. Do „Tajemnicy Błękitnej Alkowy” był to stary opuszczony dom na skraju lasu, w którym dokonano okropnego morderstwa. Zainspirował mnie, bo położony był wśród pięknych pól i lasów, a miał w tle bardzo mroczną historią. 

16700361_1157250161050997_588927298809690102_o

Jak wygląda u Pani proces tworzenia książki?

W moim przypadku pisanie książki trwa od sześciu do ośmiu miesięcy i jest to proces bardzo wyczerpujący. Proszę sobie wyobrazić, że ktoś każe Pani czy Panu tylko przepisać powieść. Ile trzeba w to włożyć pracy? A napisać ją od zera, stworzyć fabułę i postacie… To jest ciężka praca, ale – cudowna! Po każdej kolejnej ukończonej powieści mówię sobie: teraz muszę odpocząć. I co robię? Własne piszę piąta. Nie mogę marnować weny. To byłoby jak wyrzucanie chleba.

Ulubiony cytat, pisarz i książka?

Czytam bardzo dużo. Mam swój duży księgozbiór. Nie mam ulubionych cytatów, ale za to książek kilka: Udręka i Ekstaza, Hrabia Monte Christo, Jeździec Miedziany, Dama Kameliowa, Anna Karenina, Ojciec Chrzestny oraz wszystkie książki J.L. Wiśniewskiego oraz Williama Kowalskiego.

Czy uchyli Pani rąbka tajemnicy – o czym będzie premierowa, niewydana jeszcze książka o zagadkowej nazwie Misja A.?

Chętnie napomknę. To książka z Afryką w tle, ściślej z Algierią. Młoda lekarka Anna wyjeżdża na misję medyczną w czasach komuny, wtedy, kiedy Polska była odizolowana od świata. Poznaje nowych ludzi, zwyczaje, kulturę. Zostawia starą licealną miłość, poznaje nową, ale przede wszystkim tam zawiązuje się przyjaźń między nią a Aje, algierską felczerką. Ta przyjaźń przetrwa przez lata. W moich książkach jest wiele retrospekcji i powrotów do historii. Znowu mamy dzieło sztuki, skradzione przez Niemców podczas wojny i wiele, wiele ciekawych wątków. Zachęcam do lektur, najlepiej poznawać je chronologicznie, tak jak powstawały. Nie mają ze sobą związku, ale poznajecie Państwo także mnie jako autora. Dobrze zrozumiecie wtedy przekazywane przeze mnie intencje.

 

Z twórczością Pani Magdaleny można zapoznać się na:

Magdalena Ludwiczak pisarz

Magdalena Ludwiczak fotografia

4 (2)

Alicja Gietka