Lubię to

Życie i biznes są jak rollcoaster – Piotr Kopeć były milioner z przesłaniem

Mówisz, że życie jest jak rollercoaster. Jaka historia kryje się za tymi słowami?

Upadałem wiele razy, żeby odbić się od dna i wskoczyć jeszcze wyżej. Jak na rollercoasterze. Czasami jedzie się w górę, tylko po to, by za chwilę spaść w dół i nabrać impetu do wjechania na kolejne wzniesienie. Jeżeli tracisz kontrolę nad swoim życiem i pozostawiasz wszystko, co dzieje się wokół przypadkowi, to „płyniesz bez sterowania”. Nie wiadomo, gdzie poniesie cię prąd. On może znieść cię na mieliznę lub skały. I najczęściej tak jest. Ja zawsze po drodze zanim „coś się wydarzyło”, dostawałem kilka znaków ostrzegawczych, jednak nie byłem na tyle uważny, żeby je odpowiednio „odkodować”. Życie najpierw daje ci delikatny znak – słuchaj, zrób coś. Jeśli nic się nie zmienia, otrzymujesz mocniejszy sygnał – wstań, trzeba się za siebie wziąć. Gdy lekceważysz kolejne, to przychodzi kopniak od życia, po którym się  przewracasz. Wtedy albo się podnosisz, albo poddajesz się i leżysz. Miałem kilka takich bolesnych upadków, ale jak widać wciąż stoję.

Twój największy upadek?

Ten, który skłonił mnie do przyjazdu do Anglii. W Polsce miałem kilka firm i były to firmy, które bardzo dobrze prosperowały. W pewnym sensie przez moją nieuwagę i przez kilka aspektów, które splotły się w jednym momencie, wszystko upadło. Skończyło się tak, że w Polsce mam kilku wierzycieli, którym ja jestem winny duże pieniądze oraz kilku kontrahentów, którzy mi są winni duże pieniądze. Przeprowadziłem się z rodziną do Anglii, by móc spokojnie żyć, by rozwiązywać te problemy z dystansu. Uważam, że zarobionie milionów, to nie jest żaden problem. Można tego dokonać konsekwentną pracą i dążeniem do celu i nawet nie trzeba się zastanawiać nad tym, co będzie po drodze – wystarczy wyznaczyć cel. Natomiast sztuką jest utrzymanie tych pieniędzy. Współpracując z ludźmi trzeba mieć wyczucie, kto Ci sprzyja. W momencie, gdy nieodpowiednio dobierzesz partnerów, to dzieją się takie rzeczy, jakie wynikły u mnie. Miałem miliony, ale je straciłem! Kiedy zaczynasz być widoczny i obracasz dużymi kwotami, to pojawiają się wokół ciebie ludzie, którzy nie zawsze mają czyste intencje. Jeżeli dobrze wybierzemy sobie partnerów, to cały biznes przyjdzie nam łatwo, bo z dobrymi partnerami nie musisz się obawiać kłopotów, bo nawet jeśli jakiś przyjdzie, to wspólnie go rozwiążecie. Natomiast nieodpowiedni będą wokół ciebie, dopóki będziesz dawać im korzyść, a w momencie problemów odwrócą się od ciebie.

Piotr Kopeć

W Anglii już po raz trzeci organizujesz konferencję Think BIG. Dlaczego przeciętny Kowalski powinien wybrać się na to wydarzenie?

Właściwie to przeciętny i nieprzeciętny Kowalski, bo to wydarzenie jest dla wszystkich. Można się na nim dowiedzieć chociażby, że ludzie, którzy są dla nas ludźmi sukcesu, by dojść do tego, co mają, musieli pokonać drogę, o której rzadko mówi się w mediach. To nie jest tak, że ktoś im wszystko podał na tacy, mówiąc: masz, to jest dla ciebie. Oczywiście są przypadki, że ludzie osiągają sukcesy bo się „dobrze urodzili”, ale nie ma takich wielu. Najczęściej jest tak, że zaczynasz od zera i dochodzisz po jakimś czasie do efektów i momentu, kiedy zaczynasz być rozpoznawalny. I chociażby z takiego powodu warto posłuchać tych ludzi, by zrozumieć, że ja też mogę, mnie też stać na to, by iść dalej.

Czy przeciętny Kowalski może stać się tym nieprzeciętnym?

Wierzę, że każdy jest nieprzeciętny, bo każdy ma jakiś talent. Takie konferencje mogą pomóc odnaleźć twój własny talent. Poza tym, możesz spotkać ludzi, którzy pomogą ci pójść dalej. Żeby szybciej i lepiej się rozwijać, może warto połączyć się z talentami innych ludzi i nawiązać współpracę. Na takiej konferencji możesz spotkać ludzi, którzy również chcą iść do przodu, chcą się rozwijać, też poszukują partnerów do współpracy. Jednym słowem, jest to środowisko, które sprzyja wzrostowi. Warto tutaj wspomnieć, że za każdym jednostkowym sukcesem stoi grupa pomocników.

Co masz na myśli twierdząc, że ludzie sami utrudniają sobie życie?

Ludzie utrudniają sobie życie, bo zaczęli wierzyć, że to, co nas dzisiaj otacza, to jest standard. Na przykład: by biznes przynosił jakiekolwiek korzyści, musi wiązać się z ogłoszeniami, poszukiwaniem klientów, weryfikacją dostawców, analizą czy klienci zapłacą. Akceptujemy mnóstwo rzeczy, które utrudniają życie, bo jesteśmy przyzwyczajeni, że tak ma być. Nikt nie pracuje nad tym, by to zmienić. Ja wyobrażam sobie świat, w którym nie musielibyśmy stresować się takimi kwestiami. Możemy utworzyć grupy współpracujących ze sobą ludzi z różnych branż i miejsc, z którymi wymienialibyśmy się towarami i usługami oraz wiedzą. Ktoś potrzebuje stronę internetową, ja ją stworzę, ja dla odmiany potrzebuję mechanika, który naprawi mi samochód, ten mechanik musi kupić w sklepie jedzenie dla rodziny – usługi i produkty, którymi możemy się wymieniać. Tworząc takie grupy, moglibyśmy toczyć spokojne, szczęśliwe życie.

Ulubiony cytat, którym kierujesz się w życiu?

Pierwszy, Jacque Fresco: „Jeżeli uważasz, że nie możemy zmienić świata, to oznacza, że nie jesteś jednym z tych, którzy to zrobią.” Ja wiem, że możemy zmieniać świat i dlatego działam, zaczynając od siebie. Nie chcę go zmieniać na siłę, nikomu wchodzić w życie z butami, staram się natomiast pokazywać na swoim przykładzie, że można inaczej. Jeżeli zaczniemy coś zmieniać, najpierw zmiana następuje w środku, w nas, później w najbliższym otoczeniu, by wreszcie zataczać coraz to dalsze kręgi. Drugi cytat to cytat Walta Disneya: ”Jeśli możesz sobie coś wyobrazić, to znaczy, że możesz to zrobić.” Ja najpierw wyobrażam sobie, co chciałbym mieć i do czego chciałbym dojść, a później do tego dążę.

Zapraszamy wszystkich, którzy chcą spotkać sprzyjające środowisko na konferencję i stronę www.thethinkbig.org

 Alicja Gietka
Zdjęcia: Bristol Events Media and Travel