1

MAŁGORZATA PTASZYŃSKA – POLKA Z MOCĄ DZIAŁAJĄCA W USA

Małgorzata Ptaszyńska to wielobarwna postać polskiej diaspory, a przede wszystkim wybitna, międzynarodowa dziennikarka uhonorowana dwiema rezolucjami Rady Miasta Chicago. Kobieta o ogromnej mocy oddziaływania. Osoba tworząca oraz rozwijająca, w szczególności kobiece społeczności na obczyźnie. O czym marzyła jako dziecko, jak znalazła się w Stanach, dlaczego stworzyła Pierwszą Konferencję Kobiet Polskiego Pochodzenia w Chicago?

Mówisz, że składamy się z naszych doświadczeń. Jak wyglądał więc rozwój marzeń, które pchały Cię ku działaniu? O czym śniłaś jako dziecko, czego pragnęłaś po studiach, o czym marzysz teraz?

Wierzę, że doświadczenia nas kształtują. Dzięki nim uczymy się, doskonalimy, zmieniamy, nabieramy dystansu, odkrywamy to, co nas interesuje i poznajemy swoją moc. Jako dziecko czytałam bardzo dużo książek. Z perspektywy czasu wiem, że rozwinęło to moją kreatywność i wyobraźnię. Uwielbiałam przeglądać atlasy i mapy samochodowe. Marzyłam, aby zwiedzić cały świat.  Na początku lat 90. ubiegłego wieku rozpoczęłam studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. W tamtym czasie rodziła się polska demokracja i miałam wrażenie, że uczestniczę w czymś ważnym i niezwykłym. Kontakty z ludźmi o najróżniejszych poglądach politycznych studiów bardzo pomogły mi w pracy dziennikarskiej. Otworzyły mi oczy na fakt, że wszystko w życiu odbierane jest przez każdego z nas inaczej i na ten sam temat można mieć skrajnie odmienne opinie – widząc właściwie to samo. Moje marzenia studenckie spełniły się – zostałam dziennikarką. Dziś marzenia zamieniłam na cele. Zastanawiam się codziennie, co chciałabym jeszcze zrobić i staram się te plany umiejscawiać w perspektywie czasowej i realizować.

Jak znalazłaś się w Chicago? Co Cię w tym miejscu fascynuje, co przeraża?

Do Chicago pierwszy raz przyleciałam z ciekawości. Fascynowały mnie opowieści ludzi, którzy byli w Stanach Zjednoczonych, amerykańskie filmy, wpływ kultury tego kraju na kulturę masową. Chicago jest miastem, które daje poczucie, że wszystko w życiu jest możliwe. Jest miastem przyjaznym, wchłania nowo przybyłych jak gąbka. Zastanawiałam się skąd to się bierze i mam wrażenie, że w Chicago każdy jest skądś, nie tylko z innego kraju, ale także z innej części Stanów, albo z innej dzielnicy. „Przynależność” dzielnicowa u Chicagowian jest bardzo silna. W Chicago fascynuje mnie kolor nieba, który jest pomieszaniem błękitu z turkusem. Słońce, które świeci 340 dni w roku, architektura, historia miasta, różnorodność kulturowa i etniczna, bogactwo kulinarnych smaków, mnogość wydarzeń kulturalnych, artystycznych i sportowych oraz fakt, że każdy czuje się tu jak u siebie. W Chicago przeraża mnie skala przestępczości, liczba ludzi, którzy rocznie giną w wyniku strzelanin oraz bieda w niektórych obszarach miasta. Funkcjonują tu, w niedalekiej odległości od siebie, dzielnice bardzo bogatych i dzielnice biednych.

Pierwsza, po 150 latach pobytu Polaków w Chicago, Konferencja Kobiet Polskiego Pochodzenia w Chicago została zainicjowana właśnie przez Ciebie. Druga jest w fazie realizacji. Czym to wydarzenie jest dla Ciebie?

Pomysł Konferencji powstał w mojej głowie parę lat temu, a inspiracją były sukcesy moich koleżanek i innych Polek w Chicago. Pomysł spodobał się od razu ówczesnemu konsulowi Robertowi Rusieckiemu i paniom z PWB. Dla mnie to wydarzenie jest z jednej strony wspaniałą możliwością pokazania naszego potencjału, z drugiej, to forum wymiany doświadczeń, wiedzy, nawiązywania kontaktów i doskonalenia się.

Z jakiego powodu kreujesz dobro wspólne, budujesz społeczności, w szczególności kobiece? Nie łatwiej byłoby skupić się wyłącznie na rozwoju własnym?

To wydarzenie bardzo mnie rozwija, wzbogaca w doświadczenia, pokazuje nowe wzorce, otwiera na kontakty.  Rozwijamy się wielotorowo, również przez relacje z innymi ludźmi. Organizując konferencje dużo się uczę o sobie i o otaczającym mnie świecie. W trakcie pierwszej konferencji mówiłyśmy o zaangażowaniu w życie polityczne i społeczne, o ciągłej potrzebie kształcenia się i podnoszenia kwalifikacji, o tym jak pasje przemieniać w wykonywany zawód oraz jak nie bać się żyć. Były to niemalże gotowe recepty, jak właściwie kierować swoim życiem. W tym roku do udziału w konferencji zostały zaproszone: radna Chicago Susan Sadlowski, gwiazda Fox News Chicago 32 Jenny Milkowski, Dr. Dorothy Anasinski – lekarz medycyny, wykładowczyni na stanowym UIC i Eliza Solowiej z organizacji społecznej, która zapewnia 24-godzinną reprezentację prawną dla aresztowanych. Będziemy mówiły o naszej mocy oddziaływania i jak ważne jest zdanie sobie sprawy z jej posiadania, o tym jak zdefiniować sukces, o balansie między życiem zawodowym i prywatnym oraz o karierze zawodowej.

Jak znalazłaś się w TEDx?

Do udziału w Konferencji TEDx na Politechnice Opolskiej zostałam zaproszona przez Panią Annę Czabak Dyrektor Działu Współpracy i Rozwoju, która po raz drugi z wielkim sukcesem organizowała w Polsce tą konferencję.

Podczas przemówienia w TEDx mówiłaś, że uwolnienie się od stereotypów daje nam wolność. Pracujesz w mediach. Czy to właśnie nie media są fundamentem stereotypów?

Mam wrażenie, że stereotypy biorą się trochę z naszego strachu, chęci upraszczania rzeczywistości. Wpływ na nasze postrzeganie świata mają nasze wartości, środowisko w którym się obracamy, czasami plotka, albo zasłyszana opinia. Dużą rolę grają też emocje. Wiele stereotypów „pryska”, gdy poznamy inną osobę, zagadnienie, kiedy musimy się otworzyć na inne środowisko zawodowe, bądź zacząć życie w innym kraju. Dziś wybieramy sobie media, które oglądamy, słuchamy, czytamy, lubimy. Mamy wybór. Wszystko możemy zweryfikować. Możemy umacniać się w poglądach, albo otwierać na inne. Dzięki mediom społecznościowym sami tworzymy zawartość mediów i wpływamy na ludzi, którzy śledzą nasze profile. Nie winiłabym mediów za wszystko, bo ostateczną decyzję czy wyborczą, czy życiową musimy podjąć sami w zgodzie z naszymi wartościami i sumieniem.

Która z Twoich życiowych decyzji była dla Ciebie najważniejsza?

Bardzo trudne pytanie…. myślę, że najważniejszą moją decyzją życiową było zamieszkanie w Stanach Zjednoczonych. To uruchomiło  bieg wydarzeń, który zmienił moje życie, zweryfikował wiele poglądów i wyobrażeń, dostarczył najlepszych życiowych lekcji, otworzył na inną rzeczywistość i pokazał, że nie ma jednej drogi, która prowadzi do celu.

Dziękuję za rozmowę,

Alicja Gietka
Foto: Patrycja Zak