2

Magiczna kraina mebli Joanny Wierzbickiej – Decuberry Art&Craft

Zwykła osoba patrzy na stary mebel i widzi rozwalającą się szafkę, nadającą się jedynie na śmietnik. Ona w każdym stoliku, komodzie czy krześle widzi materiał na swoje małe arcydzieło. Joanna Wierzbicka prowadzi pracownię artystyczną w samym sercu Glasgow. Można powiedzieć, że jest uzdrowicielką starych zapomnianych przedmiotów, dając im kolejne, pełne kolorów życie.

Wchodzisz do jej studia „Decuberry Art&Craft” i nie wiesz, co najpierw obejrzeć czy dotknąć. Znalazłeś się bowiem w bajkowej pachnącej drewnem i farbą krainie, pełnej kolorów i materiałów, gdzie wszystko wydaje się warte szczególnej uwagi.

To nie tylko miejsce narodzin małych dzieł sztuki, ale i spotkań kobiet – Polek i Szkotek. Przychodzą, by przy winie i ciastkach, nauczyć się zdobienia metodą decoupage i malowania mebli, ale przede wszystkim, by porozmawiać, pośmiać się, poznać nowe twarze.

Joanna Wierzbicka

W Polsce Joanna przez piętnaście lat pracowała w urzędzie. Swoje zamiłowanie do rękodzieła artystycznego traktowała jedynie jako hobby. Jednak swoimi artystycznymi zainteresowaniami dzieliła się z innymi – prowadząc warsztaty z wyplatania wikliny i sztuki decoupage w gminnych świetlicach, co przysparzało jej mnóstwo radości.

W 2011 roku, wraz z mężem i dwoma synami, zdecydowała się na wyjazd z kraju.  Była pewna, że z powodu bariery językowej oraz nowej sytuacji w jakiej się znalazła, będzie musiała zrezygnować z prowadzenia warsztatów. Zatrudniła się jako pokojówka w małym hoteliku urządzonym w wiktoriańskim stylu. Zaprzyjaźniając się z właścicielami pensjonatu, od czasu do czasu, tworzyła do niego dekoracje. Niedługo później szef zaproponował jej sprzedaż swojego rękodzieła w hotelu i tak powstał pomysł na wykonanie szkockich pamiątek, które dzięki swojej niezwykłej oryginalności, do dziś cieszą się ogromnym zainteresowaniem hotelowych gości.

Joanna Wierzbicka

To dało jej motywacje do działania  na nowym rynku i robienia tego, co sprawiało jej największą radość, a mogło też być dobrym pomysłem na biznes. Niedługo później zajęła się artystyczną renowacją starych mebli. Znała wiele technik zdobienia, ale brakowało jej wiedzy na temat naprawiania zepsutego wyposażenia, dlatego też zdecydowała się na podjęcie nauki w collage’u na  kierunku „renowacja mebli”, dzięki czemu mogła poszerzyć swoją działalność.

Zazwyczaj klienci przychodzą do niej z pewną wizją, ale ufają jej niezwykłemu zmysłowi artysty. Wie bowiem dobrze, jak łączyć ze sobą kolory, dobierać dodatki, układać elementy, tak by pełniły zaskakującą i ciekawą całość. Uwielbia odwiedzać pchle targi, gdzie ze sterty rupieci potrafi wyłapać mebel czy zwykłą doniczkę bądź butelkę, w które wkrótce tchnie nowe życie. Pomysł pojawia się w jej głowie, a potem za pomocą pędzla, kleju, narzędzi i farb,  przeobraża go w unikatowe rękodzieło, którego nie znajdziecie w żadnym sklepie.

Joanna Wierzbicka

Pewna młoda para poprosiła ją o stworzenie dwóch szafek nocnych – dla niej i dla niego. Wybrali jedynie kolor i poprosili by znalazł się na nich motyw z ich zaproszeń ślubnych. Asia ze starych, całkowicie zwyczajnych szafeczek, stworzyła nietuzinkowe meble, które z pewnością stanowią oryginalną ozdobę wnętrza. Szafki bowiem nie tylko są ładne, ale i niepowtarzalne, przywołujące pozytywne wspomnienia ich właścicieli – na jednej z nich naniosła transfer grafiki gór – miejsca, gdzie młoda para się poznała.

Innym zleceniem była stara skrzynia, która miała stanąć w pokoiku dziecięcym małej Blair. Mama dziewczynki wybrała jedynie kolory i poprosiła o napisanie imienia dziecka na meblu. Cała reszta miała być inwencją Joasi. Tak powstała piękna skrzynia, niczym z pałacowego pokoju małej księżniczki.

Joanna Wierzbicka

Jednak zlecenia to tylko część jej pracy. Obecnie skupia się na tworzeniu i kształtowaniu swojego własnego stylu oraz promowania go na rynku. „Ja w środku czuję inne kolory niż te słodkie, jasne…” – mówi Joanna. Zgodnie ze swoją intuicją i gustem, wykreowała swój własny charakter zdobienia, daleki od pudrowego shabby chic’u. Odważnie odeszła od utartych kanonów, panujących obecnie w dekoratorstwie wnętrz i rozpoczęła zdobienie mebli we własnym stylu – czarnych z dodatkiem  wycinków jak ze starych gazet czy żurnali. Tym samym tworząc intrygujące rękodzieło i zdobywając zainteresowanie licznych klientów.

Joanna Wierzbicka

Sekretu swojego sukcesu Asia dopatruje się nie tylko w ufaniu intuicji, wiary w marzenia i ambicji, które pchały ją do stworzenia czegoś własnego i niepowtarzalnego, ale także (i przede wszystkim) we wsparciu, jakie dał jej mąż Robert. „Mówi do mnie: Jagoda (jak mnie nazywa)! Możesz to zrobić! Zawsze wierzy we mnie bardziej niż ja sama. Zresztą to właśnie on kilka lat temu wynalazł w internecie to trudne francuskie słowo decoupage i namówił do nauki tej techniki.” – śmieje się Joasia.

Jednak efekty jej pracy to nie tylko kunszt artystyczny i rzemiosło. By stworzyć coś unikatowego, ale przy tym spełnić oczekiwania klienta, musi wykazać się umiejętnością słuchania i rozumienia drugiego człowieka. W przyszłości myśli także o nawiązaniu współpracy z dekoratorami wnętrz.

Justyna Norbert
Zdjęcia: Magdalena M Kaminska
www.facebook.com/MKaminska.photography