2

Niepospolita Jazzpospolita

Miękka, harmoniczna melodia przerywana rockowymi figurami wprowadza w trans słuchaczy, zgromadzonych w piwnicy jazzowego klubu. Między zatłoczonymi stolikami nie ma jak się ruszyć. Za trzy minuty gramy koncert – przypomina Stefan sącząc piwo.

Występ Jazzpospolitej – polskiego zespołu jazzowo-rockowego – był jedynym polskim akcentem na lipcowym Jazz and Blues Festival w Edyburgu. Reprezentacja Polski w UK nie była liczna, ale z pewnością – skuteczna. Tłum chętnych na koncert nie zmieścił się w sali. W czasie przerwy rozentuzjazmowani słuchacze kupowali po pięć płyt naraz. Bileterzy przypominali zgromadzonym melomanom, że zespół zagra także następnego dnia.

Jazzpospolitą tworzą basista – Stefan Nowakowski, perkusista – Wojtek Oleksiak, gitarzysta – Michał Przerwa-Tetmajer i klawiszowiec – Michał Załęski. W Edynburgu kwartet grał materiał ze swojego najnowszego krążka, „JazzPo!”, oraz przearanżowane utwory Namysłowskiego z legendarnej płyty „Winobranie”.

Przez krytyków „Jazzpo!” została przyjęta entuzjastycznie. „Świat bywa zaskakujący, co potwierdza przypadek Jazzpospolitej, (…) która teoretycznie – mocno ukochana przez krytykę na początku kariery – powinna się przestać rozwijać i osiąść na laurach. Tymczasem wydała najlepszą płytę w dyskografii” – pisał o niej Bartek Chaciński, polski dziennikarz i publicysta.

Zgodnie z tytułem, album przedstawia muzyczny krajobraz pojazzowy, w którym jazz, rock i elektronika swobodnie się przeplatają. Muzyka eklektyczna i postmodernistyczna, niezaspokojona i poszukująca nowych rozwiązań, to znak rozpoznawczy kwartetu. Jak dowiaduję się po koncercie, właśnie nacisk na ciągłą ewolucję w jazzie pociąga członków Jazzpospolitej. „To gatunek dla ambitnych, szukających rozwoju. Tak nas wychowano” – mówią nieco arogancko, popijając ze mną niedzielną kawę.

Zespół elegancko łączy ciągoty awangardowe z sukcesem komercyjnym. Za największy sukces – oprócz zgranego dążenia do perfekcji brzmienia – poczytuje sobie założenie własnego wydawnictwa muzycznego. Na zarzuty, wysuwane przez niszowych muzyków, że grają komerchę, odpowiada Wojtek: „Nie ma złotego środka. Jeśli gra się naprawdę awangardowo, to wszyscy mówią: “Tego się nie da słuchać, to muzyka dla muzyków”. Jeśli gra się przystępnie, rozlegają się głosy, że muzyka nie ma wartości artystycznej. Jeśli tak jak my, gra się po środku, to ci z góry uważają, że oszukujemy, a ci z dołu, że i tak się nie da nas słuchać. Nigdy nie myśleliśmy o tym, by przypodobać się publiczności, a akurat tak się składa, że najczystszej wody awangarda nas nie pociąga. Gramy to, co nam się podoba, co jest szczere.” 
W jakiej chwili poczują, że osiągnęli już wszystko? „Nigdy” – zapewnia Stefan. „Przynajmniej ja chciałbym się czuć niespełniony artystycznie przez cały czas”. 

W październiku zespół zagra trasę koncertową w Chinach, na którą złoży się 7 koncertów od Pekinu po Macao. Zespół wystąpi w Azji w ramach cyklu „Jazz po polsku”, projektu stawiającego na promocję polskich artystów młodego pokolenia na arenie międzynarodowej. Dzięki niemu  wystąpili również w Edynburgu. Z kolei już na wiosnę 2016 roku chce wydać nową płytę – jak zawsze lepszą od poprzedniej.

Dorota Peszkowska
Zdjęcia: Maciej Głowiński