1

Dzieło sztuki to nie tylko inwestycja

Kupowanie dzieł sztuki to nie tylko inwestycja. Wybierając prace współczesnych artystów, można zyskać wywodzący się z antycznego Rzymu zaszczytny tytuł mecenasa sztuki.

Mecenas sztuki to osoba fizyczna lub prawna, wspierająca – przede wszystkim finansowo – artystów i instytucje kulturalne, w zamian za „sławienie jej imienia”. Rząd, moim zdaniem, za mało wspiera artystów, a budżety na kulturę i sztukę w zaskakujący sposób się rozchodzą…

Sztukę i kulturę, w miejsce mecenasów, którymi byli dawni możnowładcy, powinny wspierać także dzisiejsze media i show-biznes. Oczywiście, wiele firm, w ramach kampanii promocyjnych lub/i polityki CSR [Corporate Social Responsibility czyli społeczna odpowiedzialność przedsiębiorstw – red.], wspiera różne konkursy artystyczne nagrodami finansowymi, czy finansuje  projekty kulturalne. Coraz częściej galerie sztuki mają sponsorów na wystawy, katalogi, ale nadal jest to kropla w morzu.

O tym, że to się po prostu opłaca, świadczy fakt, że z roku na rok coraz więcej agencji PR zaczyna doceniać znaczenie mecenatu i angażować w niego swoich klientów. A możliwości jest tu wiele. Najprostszą formą mecenatu jest finansowanie lub dotowanie wystaw, konkursów czy też festiwali artystycznych oraz publikacji, w ramach których gwarantowana jest promocja medialna mecenasa. Inną, klasyczną formą mecenatu, jest stała opieka nad artystą lub grupą twórców i sukcesywne ich dotowanie. Ponadto istnieją również rozwiązania oparte na barterze, czyli pozyskiwaniu cennych dzieł sztuki, w zamian za dofinansowanie projektów artystycznych i promocję twórców. Tego rodzaju działania mogą świetnie wypełniać cele polityki CSR firmy, a jest też możliwość połączenia ich z działalnością charytatywną, ponieważ artyści często wspierają różne działania dobroczynne, ofiarowując swoje dzieła. Tak więc korzyści, poza tym, że robi się coś dobrego, są całkiem wymierne – wartość promocji firmy poprzez mecenat można przeliczyć na konkretne kwoty. Podobnie jak wartość kolekcji sztuki, którą firma może w ten sposób zgromadzić.

Trafne inwestycje w sztukę to generalnie inwestycje długoterminowe, które potrafią wygenerować niewyobrażalny zysk. Ponieważ na ceny dzieł sztuki nie ma bezpośredniego wpływu polityka i gospodarka światowa, ceny złota czy ropy, ani wojny – rekordowe ceny dzieł sztuki często osiągane są właśnie w kryzysie. Można więc śmiało powiedzieć, że to najbezpieczniejsza lokata kapitału.

Można też skorzystać z Art Banking, czyli profesjonalnego doradztwa inwestycyjnego w dziedzinie sztuki. Usługi w tym zakresie oferują niektóre banki i do nich warto się udać, gdy chce się wydać większą kwotę na sztukę. W Art Bankingu minimalny budżet inwestycyjny to często 50 tysięcy złotych, ale zakupionych, czy raczej sfinansowanych dzieł nawet nie zobaczymy.

Początkującym kolekcjonerom i inwestorom polecam aukcje młodej sztuki. Selekcjonerzy, którzy pozyskują obiekty aukcyjne, oceniają warsztat artystyczny, potencjał inwestycyjny i kreują trendy. Natomiast sama licytacja pokazuje, ile osób zabiega o dane dzieła czy nazwiska. Aukcja sztuki to taki mini rynek sztuki – w jeden wieczór widzimy, jak kształtuje się popyt i podaż. Oczywiście, warto zachować zdrowy rozsądek w ocenie sytuacji, bo wszystko w dużej mierze zależy, tak jak we wszystkich klasyfikacjach statystycznych, od tego czy „badana” jest właściwa grupa reprezentatywna. Pamiętam aukcję, która odbyła się kilkanaście lat temu w Poznaniu, gdzie  wystawione były m.in. dwie oryginalne akwarele Salvadora Dalego. Jedna sprzedała się za 1500 zł (za cenę wywoławczą), a druga, wystawiona za 2000 zł, w ogóle nie znalazła nabywcy… Szok! Dlaczego? Bo na aukcję zostali zaproszeni praktycznie sami emerytowani nauczyciele i inni przedstawiciele budżetówki, bez większego potencjału nabywczego. Bywa także, że dwie osoby z zasobnym portfelem tak się skupią na jednym dziele, że osiąga ono niebotyczną cenę – nierealną do osiągnięcia w innych okolicznościach.

Magdalena Woźniak 
Art Imperium