2

Dominika Żurawska – 100% kobiety w kobiecie!

Napiszę krotko. Niecodziennie możemy obserwować narodziny gwiazdy, zanim rozbłyśnie pełnym blaskiem.

Dominikę poznałam w Edynburgu na moim wykładzie. Jak sama powiedziała, wyszła z niego zainspirowana. I wiecie co? Dawno nie spotkałam kogoś, kto wywarł na mnie takie wrażenie. Wszystko co robi, zostaje w pamięci. Nawet, gdy zapala papierosa, robi to w dziwnie niepokojący sposób. Niepokój, tajemnica, magia w zderzeniu z dziewczyną z sąsiedztwa. Artystka z biznes planem – poznajcie Dominikę Żurawską!

Już na dniach Twoja pierwsza wystawa.

Tak, już 25 sierpnia. A później cztery obrazy będą transferowane do Aberdeen, bo tam konsulat Polski w Edynburgu i City Council w Aberdeen zorganizowali wystawę „I was, I will” i zaprosili mnie oraz jeszcze dwie inne Polki. Natomiast ta najbliższa, to inicjatywa moja i Uniwersytetu w Paisley.

Wystawa w Glasgow będzie większa. Wystawiasz 10 swoich olejnych pracy pod wspólnym hasłem: Iconic. I wspomniałaś, że to słowo ma podwójne znaczenie.

Z jednej strony jest to odniesienie do ikony, religijnej sfery kobiecej. Moja sztuka od samego początku była dedykowana kobietom. Było tyle różnych wizji kobiety na przełomie wieków: kusicielka, szamanka, czarownica, matka… nawiązuję do tego, że wciąż wiele kobiet żyje z jakimiś swoimi stygmatami. A moim celem jest pokazanie, że każda z nas ma w sobie sacrum i profanum, każda może być ikoną i wszystkie możemy być Ewami. Spotykam wiele bardzo różnych kobiet, które wciąż nie wiedzą kim chcą być i jakie chcą być. I zawsze im powtarzam, że jeśli chcą stać się stuprocentową kobietą, to muszą połączyć w sobie wszystkie elementy kobiecości, nawet te profaniczne.

Projekt bez tytułu (10)

fot. Louis Lou Cyphre

Ale ikona również pojawia się w znaczeniu poza religijnym. 

Ikona, czyli legenda. Opowiedzenie swojej własnej, indywidualnej historii. Każda z nas ma swój wzór, swoją ikonę, za którą chciałaby podążać. Obok mnie na przykład jest Frida Khalo, Joanna D’ark, Madonna, Edit Piaf, Coco Chanel…

Ogromne spectrum od Joanny D’arc po królową popu Madonnę.

Madonna miała ogromny wpływ na moje życie. Postrzegam ją nie przez pryzmat muzyki, którą tworzy, ale przez pryzmat kobiety. Ona zawsze dawała mi takiego pozytywnego kopa. Pod koniec zeszłego roku udało mi się nawiązać z nią kontakt i podarować jej jeden z moich obrazów. Mam dość duże emocje związane z Madonną. Rok temu, gdy straciłam pracę, musiałam podjąć szereg trudnych decyzji. Miałam małe dziecko, nie byłam gotowa, by go oddać do przedszkola, więc musiałam zdecydować, czy po 10 latach wrócić do sztuki i być full time artist. I nie wiem dlaczego, ale jej charyzma naprawdę mi pomogła (śmiech).

Nie jesteś malarką z przypadku. 

Opuszczając liceum plastyczne, nigdy nie przypuszczałam, że malowanie będzie moim sposobem na życie. Byłam do tego stopnia zniechęcona, że w ogóle nie chciało mi się nakładać farb, myć pędzli. Pięć godzin malarstwa to była tragedia. Dlatego idąc na studia wybrałam kierunek bardziej dziennikarski, czyli krytyka i promocja sztuki. I tak się zdarzyło, że trudne przeżycia osobiste zrodziły potrzebę wyrażenia jakoś moich emocji. Zrobiłam wtedy obraz „Upadły Anioł” i zostawiłam go w pubie u znajomych z Poznania. I dwa dni później dostałam informację: sprzedany, przywieź więcej! Miałam wtedy 19 lat.

Ale Twoi przewodnicy jednak zrobili coś, co zniechęciło Cię do malarstwa. 

Kiedyś ufałam im, dziś ufam sobie, swojej intuicji i swoim instynktom. Zwłaszcza teraz, gdy malarstwo stało się moim sposobem na życie.

Twój pierwszy wernisaż pamiętasz?

To było na studiach, pracowałam w kawiarni i moja szefowa rzuciła taką propozycję. Strasznie oponowałam, ale przekonała mnie, że to będzie fajne wydarzenie dla samej knajpy, przyjdą ludzie i coś się będzie działo. Ja się strasznie bałam, że oni to wyśmieją. Sprzedały się wtedy wszystkie obrazy, oprócz jednego. I nie wiedziałam co mam myśleć. Ktoś polubił moje obrazy do tego stopnia, że je kupił. No i zaczęło się kręcić. Ale na trzecim roku wezwał mnie do gabinetu dziekan i stwierdził, że im się średnio podoba ta moja aktywność. Nie rozumiałam, bo wszystkie wystawy robiłam na własną rękę i nie prosiłam uczelni o wsparcie. Dziekan powiedział mi wtedy, że to, co zarabiam ze sprzedaży obrazów powinnam oddawać uczelni, bo w końcu jestem ich studentką. To był zgrzyt. Zastanowiłam się, co ja tutaj w ogóle robię!

Ale to już za Tobą. Teraz pracujesz na siebie, jako full time artist. I widzę, ze zrobiłaś kawał biznesowej roboty. Zaistniałaś mocno w świadomości.

Na pewno Ty też miałaś takie momenty, kiedy myślałaś, że musisz dać z siebie 200% a nie tylko 100%. Gdy straciłam pracę, to był właśnie ten moment. I mój biznes plan na początku zakładał otworzenie małej szkółki dla dzieci i dorosłych. I dwa miesiące później, po tym jak założyłam stronę na Facebooku zapotrzebowanie na obrazy tak eksplodowało, że ten plan trzeba było od początku napisać i nie ma w nim miejsca na szkołę.

I AM EVA oil on canvas 122x183 cm

„I am Eva”, olej na płótnie

I postanowiłaś w to pójść. 

Tak, ale też z zastrzeżeniem. Że skoro mam malować to po mojemu. Bez żadnych uwag i bez komentarzy. To jest moja sztuka, ja za nią biorę odpowiedzialność. Wiedziałam też, że na rynku sztuki mam dużą konkurencję, więc żeby wejść w ten biznes muszę to zrobić z pompą. Dlatego wzięłam udział w wielu konkursach, kilka z nich wygrałam, np. Society Woman of Artist. I okazało się, że nagrodę będzie wręczać księżniczka Michael of Kent z Windsorów.

Uczyłaś się specjalnego dygnięcia?

Tak, przez pięć minut (śmiech). Ale najgorsze było to, ze moje ręce ociekały potem i wstydziłam się podać jej rękę!

Ale z pewnością nie jest to szczyt Twoich ambicji.

Na pewno nie chciałabym, żeby moje malarstwo było tylko płótnem, które wisi na ścianie. Chciałabym, żeby to był silny przekaz nie tylko dla kobiet, ale przede wszystkim dla nich. Żeby mogły odnaleźć siłę, to jest główny cel, dlaczego w ogóle tworzę.

Chcesz zostawić coś po sobie.

Tak, chciałabym być zapamiętana dzięki mojej sztuce. Być nieśmiertelną.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawia Anna Szubert   
Personal Branding Polska

Znajdź D.O.M na Facebooku TUTAJ