1

„Kanadyjski Pałac”

Z cyklu „W jednej walizce” fragmenty wywiadu z Marią „Miką” z hr. Zamoyskich.

W 1944 roku, pod koniec lipca, na wieść o zbliżającym się froncie, moja matka (Jadwiga hr. Zamoyska z domu hr. Belina – Brzozowska) opuściła majątek Kozłówkę i wyjechała do Warszawy, aby ukryć w stolicy najcenniejsze rzeczy. Zabrała ze sobą mnie i moich braci: Adama i Andrzeja. Pierwszego sierpnia wybuchło Powstanie Warszawskie i przez 3 miesiące byłam w środku piekła. Widziałam wybuchy bomb, walące się i płonące domy, rannych i zabitych. Leżałam w piwnicy chora na tyfus, a obok mnie przez trzy dni umierał od ran osiemnastoletni kuzyn Czartoryski. Przez cały okres powstania panował okropny głód. Front cudem ominął Kozłówkę, a wszystkie rzeczy przywiezione przez mamę do Warszawy spłonęły.

1. Adam Zamoyski3Dzieciństwo spędziłam w pałacu Kozłówka, należącym niegdyś do mojego dziadka, Adama Zamoyskiego. Lata spędzone w domu rodzinnym były krótkie, gdyż jako siedmioletnia dziewczynka opuściłam go na zawsze. Gdy miałam 3 lata, wybuchła wojna i mój ojciec (Aleksander hr. Zamoyski) wziął udział w kampanii wrześniowej i po kapitulacji wrócił do Kozłówki. W 1941 roku został aresztowany przez Gestapo. Był więziony i torturowany na zamku w Lublinie i następnie wysłany do obozów koncentracyjnych w Oświęcimiu i w Dachau. Mama została sama z trójką dzieci. Przebywając już w Dachau, mój ojciec na polecenie Niemców zaopatrzył matkę we wszystkie, przetłumaczone na niemiecki dokumenty majątków Kozłówki i Foksalu, dzięki którym sama mogła nimi zarządzać. Robiła to bardzo energicznie, mając ciężkie zadanie wykarmienia nie tylko nas, ale mieszkających w Kozłówce dziewięćdziesięciu przesiedleńców z wcielonej do Trzeciej Rzeszy zachodniej części Polski. Byłam za mała, żeby zdawać sobie sprawę z zagrożenia wojennego. Bawiłam się w pięknych pokojach, biegałam po rozległym parku. Pamiętam, że pałacowe pomieszczenia były dla mnie nieciekawe, gdyż nie wolno mi było niczego ruszać. O wiele większą atrakcją były wizyty na folwarku, oglądanie koni i krów.

3.Kozlowka frontPo powstaniu pojechaliśmy do Woli Pękoszewskiej, a potem ukrywaliśmy się w klasztorze OO. Paulinów na Jasnej Górze w Częstochowie, bo dostaliśmy ostrzeżenie, że chcą nas uwięzić jako arystokratów, a mojego brata Adama dodatkowo za przynależność do Armii Krajowej i udział w Powstaniu Warszawskim. Mój ojciec, po uwolnieniu z Dachau, skontaktował się z mamą i namówił ją do ucieczki z Polski. Mama była patriotką i nie chciała opuszczać ojczyzny, ale zdawała sobie sprawę, że pozostanie w Polsce było niebezpieczne. Zaopatrzeni w fałszywe dokumenty uciekliśmy. Udało nam się dotrzeć do Mediolanu, gdzie czekał na nas ojciec. Nie poznałam go, był strasznie wychudzony, zupełnie siwy, stracił wszystkie zęby. Wyglądał okropnie!

Później dwa lata mieszkaliśmy w Anglii. Po wojnie było tam bardzo ciężko o pracę i rodzice postanowili emigrować do Kanady. Kupili położoną na wschód od Montrealu farmę i próbowali przez 3 lata na niej gospodarować. Po biednej Anglii, Kanada wydała się nam rajem! Dom na wsi był duży, ładnie urządzony, z pięknymi widokami dookoła. Życie na farmie było jednak dla moich rodziców ciężkie, gdyż po przeżyciach wojennych ojciec nigdy nie doszedł do zdrowia. Oboje rodzice byli przyzwyczajeni do innego gospodarowania, innych roślin i klimatu. Po czterech latach wyprowadzili się do Montrealu, a potem zakupili domek letni w Rawdon.

4.Kozlowka trojka koni 3Chociaż ważne jest dla mnie miejsce mojego urodzenia i do Polski czuję sentyment, to jednak moim ukochanym krajem jest Kanada. Tutaj się wykształciłam, tutaj urodziłam i wychowałam dzieci i tutaj, w moim małym domku w Rawdon, odwiedzają mnie wnuki. Na ścianach kanadyjskiego „pałacu” wiszą dwa małe obrazy, jedyne pamiątki z rodzinnej Kozłówki. 

Beata Gołembiowska