3

Piłkarskie wzloty i upadki Błażeja Augustyna

Utalentowany piłkarz, który w swoim życiu grał dla wielu klubów, od tych lokalnych po największe kluby europejskie. Męska część kibiców docenia go za talent, kobieca również za oryginalny typ urody. Jego serce skradła piękna Włoszka, Monia La Ferrera, z którą ma córkę.

Pierwszą drużyną piłkarską Błażeja Augustyna był SK Strzelinianka Strzelin. W wieku 15 lat przeniósł się do Wrocławia, gdzie już po roku reprezentował Polskę w zawodach młodzieżowych. Potem zapisał się do szkółki sportowej w Łodzi, jednak jego marzeniem zawsze była Anglia. Uważa, że angielska piłka jest najlepsza na świecie.

Marzenie zaczął spełniać w 2005 r., kiedy zadebiutował w drużynie Bolton Wanderers, z którą podpisał profesjonalny kontrakt. I chociaż często siedział wtedy na ławie rezerwowych ze względu na młody wiek, dobrze wspomina ten okres – miał okazję poznać wtedy wielu znanych, zawodowych piłkarzy. Później dostał propozycję grania w Legii Warszawa – postawiony przed dylematem Polska czy Anglia, wybrał to pierwsze. Warszawska drużyna odnosiła wtedy liczne sukcesy.

Blazej Augustyn

Niedługo potem musiał opuścić Legię. Jak sam mówi – „przez zbyt długi język i ciężki charakter”. Oskarżano go też o przerost ambicji i zbyt dużą pewność siebie. Musiał szukać innej drużyny. I długo nie czekał – już w czerwcu 2008 r., rok od podpisania kontraktu z Legią, wyjechał za granicę, tym razem do Włoch. Po paru całkiem udanych meczach w drużynie Rimini Calcio dał znać o sobie pech, który w jego karierze miał go prześladować w najmniej oczekiwanych momentach – zawodnik zerwał więzadło krzyżowe w kolanie. Po kilku miesiącach rehabilitacji oraz krótkim pobycie w Legii, Błażej wrócił do Włoch, tym razem na Sycylię, gdzie zadebiutował we włoskiej Serie A. Już podczas pierwszego meczu dla drużyny Catania dostał czerwoną kartkę za podwójny faul, przez co znowu musiał zejść na ławkę rezerwowych i czekać na swoją szansę. A ta pojawiła się, kiedy zdobył zaufanie pewnego trenera, dzięki któremu wrócił na boisko. Niestety, piłkarz po raz kolejny zerwał więzadło, tym razem prawym kolanie.

Liczne kontuzje zachwiały w nim pewność siebie i źle wpłynęły na psychikę – po wygaśnięciu kontraktu z Catanią wrócił do Polski. Tam regenerował siły grając dla polskich drużyn (m.in Górnik Zabrze), ale przede wszystkim czekał na swoją szansę. I doczekał się, gdy szkocka drużyna Heart of Midlothian szukała środkowego obrońcy – skauci z tej drużyny wybrali właśnie Błażeja.

W czerwcu minie rok, od kiedy zaczął grać dla drużyny z Edynburga. Chociaż ma na koncie zaledwie kilkanaście meczów, już widzi różnice pomiędzy szkocką a chociażby włoską piłką – w Szkocji gra się szybciej, często w pojedynkę, podczas gdy we Włoszech liczy się taktyka i gra zespołowa. Nauczony doświadczeniem wie, że należy szanować szansę, jaką daje los – inaczej można szybko stracić to, co się zdobyło. Pozostaje nam tylko kibicować młodemu piłkarzowi i życzyć, żeby odniósł sukces, na który tak ciężko pracuje. Trzymajmy kciuki za Polaka w szkockiej lidze!

Bartosz Żebrowski
Zdjęcia: Sebastian Kuczyński